be good to me, don’t fuck this up

Walentynki to święto, za którym nie przepadam. Wymuszone przez
“zachodnią cywilizację” tego dnia kartki czy kwiaty wydają mi się
sztucznie słodkie. Na przekór temu właśnie, przygotowałam albumik i
miłości, ale słodko-gorzki. Bo czyż miłość nie jest właśnie taka?

Idealnie wpasowała mi się najnowsza kolekcja ILS – Why not? do nabycia w scrapki.pl Fantastycznie bałaganiarska, pełna świeżych kolorów i bardzo
trafnych haseł 🙂 “Cute. But devilish inside” – to tytuł, który
świetnie opisuje oboje bohaterów tego mini-albumu 🙂

Najważniejsza jest wspólna wola podążania w tym samym kierunku –
czyż nie? Z jej pomocą można wiele zmienić, naprawić, ulepszyć. Bez
niej powstaje domek z kart.
Silne uczucia wyzwalają w nas także czasem skrajne emocje i reakcje
– naszą ciemniejszą stronę.
Ale wierząc w pomyślne zakończenie, w siebie, własną wartość i
wzajemne uczucia, można wyjść na prostą – nawet z bardzo “ciemnej
strony”. Choć bywa to też trudnym zadaniem.
Bądźmy dla siebie dobrzy, okazujmy sobie uczucia, każdego dnia, a
nie tylko od święta. Wierzę, że to może zdziałać cuda.
A na koniec happy end, ale z przestrogą – “be good to me. don’t fuck
this up”.
Czyż taki Walentynkowy album nie jest bliższy życiu? 🙂

Po Ecoliny zapraszam tu 🙂 Poza boskimi papierami i naklejkami ILS i ecolinami do chlapania, użyłam tuszy Archival – czarnego i czerwonego, a także tuszu kredowego Primy – zielonego, alfabetów Prima, stempli Studio Calico i czerwonego Glimmer Mista oraz gesso.

Miłego dnia
Tusia

To share :Pin on PinterestShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on VKEmail this to someone
Please like & share:

10 thoughts on “be good to me, don’t fuck this up

  1. Bardzo fajnie, przewrotnie ale z wdziękiem 🙂 A co do Walentynek – nasz dzień Kupały przepadł to coś go zastąpiło. Pomijając genezę każdy powód jest dobry, żeby przypomnieć o dobrych rzeczach w życiu, czyż nie? 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *