i ja zliftowałam :)

Jest taka praca chelseavn, w której się zakochałam – od pierwszej wejrzenia 🙂 I chodziła za mną od kilku dni 🙂 A w szafce kusił mnie papier pink paislee – który po prostu stworzony został do tego, żeby zrobić na nim lift 🙂 No i stało się 🙂 Mam na swoim koncie pierwszy lift boskiej chelseavn 🙂 W roli głównej występują własnoręcznie pieczone przeze mnie ciasteczka, które ubóstwiam, a na które przepis znajduje się gdzieś na moim blogu 🙂
Materiały: baza – papier pink paislee, papiery ILS Chocolatcaffee i Piknik Party, literki z kitu ILS luty, maski TH, tusze distress Black Sooth i Walnut Stain, farba, a reszta to domowy recykling.

5 Responses

  1. Rybiooka says:

    Najpierw chlapanie teraz lift…. myślę że dołączę jak na prostą wyjdę…. Ciumasy 😉

  2. Martyna says:

    Mniam! Fantastyczny lift!

  3. kornelia says:

    Ty bestio, zdolna coraz zdolniejsza jesteś!
    baaardzo mi się podoba 🙂

  4. ototusia says:

    Ślicznie dziękuję dziewczyny :*

  5. Annar says:

    Lift jest boski !!!
    Idziesz jak burza …..

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.