pora na relaks – leisure

Już wspominałam, że ostatnio ciągle robię coś, czego nie mogę jeszcze pokazać 🙂 Ale w piątkowy wieczór postanowiłam zrobić coś, co nie jest żadnym zadanym tematem, odpowiedzią na żadne wyzwanie ani żadną paletę kolorystyczną. Jest to lift boskiej pracy Chelseavn. Zakochałam się w niej miłością pierwszą – od pierwszego spojrzenia. I po prostu musiałam ją zliftować 🙂 Na zdjęciu poniżej jestem w końcówce ciąży z Rózią. Miałam wtedy inne włosy i “pamiętasz, była jesień….” 🙂 A journalling już tradycyjnie – dopiszę później.
As I mentioned for last two weeks I create lots of thing, which I cannot show yet. But today there is Friday evening and I just wanted to relax – so I made lift of gorgeous layout of Chelseavn. It was love at first sight. I am on the photo in the last month of pregnancy. And there is lack of journalling – I will write it later, as ussually.

Materiały: papier My Mind’s Eye Bella Bella, karta journallingowa MME, wstążki z różnych miejsc, ale głównie z eight, literki BG, kwiatki Prima, ramki Dovecraft, tusze, farba.

3 Responses

  1. Annar says:

    O kurczak !!!!
    Padłam z zachwytu !
    Cudny jest !!!!

  2. Rybiooka says:

    No to nawrzucałaś 😉

  3. carrot says:

    Udany lift i to zdjęcie (TE włosy, świetny był ten kolor!!!) ach 🙂 Zastanawiałam się tylko czemu journaling pusty ale doczytałam w notce 😀

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.