kolejne wpisy

Art-journal stał się moim wentylem bezpieczeństwa – bez niego pękłabym z nadmiaru emocji, które we mnie kwitną. To już po prostu wewnętrzny przymus. A zaczęło się tak niewinnie 😀

Poniższy wpis powstał w piątek, trzynastego, pechowego hahaha. Nie zawsze trzeba być ze stali, czasem można pozwolić sobie być “fragile” (kruchym, delikatnym)… – to myśl z owego dnia.

Wpis tym razem Primowy – songbirdowo-romantique’owy. Literki – Prima i 7 Dots Studio. Akurat to nawinęło mi się pod rękę…
Wczoraj mnie natchniło i uporządkowałam swojego bloga – na górze pojawiły się nowe etykietki. Będę też kontynuować misję publikowania kursów – już wkrótce kolejny 🙂
W poprzednim poście pierwsza była Bajjka – tak to była Praga. Wkrótce do Bajjki poleci niespodzianka, a niespodzianką tą będzą papiery i dodatki 7 Dots Studio 🙂
Miłego dnia :*

8 Responses

  1. Moriony says:

    dla mnie też art journal to zawór bezpieczeństwa 🙂 może nie chroni mnie przed wykipieniem z nadmiaru emocji ale kiedy wena u mnie umiera, rozkładam żurnal i jakoś tak samo się chlapie i robi; wena zaczyna wtedy gdzieś w mojej głowie krążyć 🙂 a strona bardzo fajna – ja tez często zapominam, ze nie zawsze muszę być twarda i mogę być po prostu po kobiecemu delikatna

  2. Karmeleiro says:

    Świetny wpis, chociaż nie potrafię sobie Ciebie wyobrazić, jako fragile girl 😉

  3. JaMajka says:

    Bardzo ciekawy wpis… Pełen wielu znaczeń i jakby z ukrytym przesłaniem? W sam raz dla mnie. Już nie wspomnę o tym, że przepiękny 🙂 podobają mi się chlapania.

  4. Noami says:

    i tak trzymaj Tusia 🙂 swietny wpis:*

  5. justi says:

    Jak zawsze genialnie radzisz sobie z art-journalowymi klimatami. Ten bardzo mi sie podoba. Super 🙂

  6. Peninia says:

    Fantastyczny 🙂

  7. maj. says:

    Piękny!!! Baardzo mi się podoba!!!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.